Przejdź do treści

Jak wybrać freelancera lub małą agencję do social mediów (i nie wpakować się w marketingowe bzdury)

Prowadzisz swoją firmę i czujesz, że nadszedł czas na powierzenie komuś działań w social mediach. Doświadczasz na własnej skórze, że to nie po prostu „wrzucanie postów”, a narzędzie biznesowe, które warto powierzyć profesjonaliście.

I tu zagadka – na pewno w oczy rzuci się masa podmiotów świadczących usługi marketingowe. Od dużych, międzynarodowych agencji, przez studia kreatywne i butikowe agencje, aż po freelancerów. Co więcej, zakres cenowy usług też jest od sasa do lasa.

Po takich researchu pewnie podrapiesz się po głowie i zapytasz: skąd mam wiedzieć, komu zaufać?

Spieszę z pomocą. Wskażę Ci kilka elementów, na które trzeba uważać, by nie popełnić błędów, które marnują czas, pieniądze i nerwy.

Ten tekst jest dla firm, które:

  • nie szukają dużej, sieciowej agencji,
  • chcą współpracować z freelancerem albo małym zespołem,
  • i chcą wiedzieć, na co naprawdę patrzeć, a co jest tylko marketingową ściemą.

Cena MA znaczenie (i udawanie, że nie ma – to pierwszy błąd)

Podczas rozmowy o współpracy, prędzej czy później pada pytanie o koszt. Jest to oczywiste i naturalne, ale problem zaczyna się wtedy, gdy cena staje się głównym czynnikiem decydującym o wyborze. Szczególnie, że w takim wypadku zazwyczaj jest to czynnik „im mniej, tym lepiej”.

Prawda jest taka, że cena dużo mówi. Jeśli ktoś prowadzi firmowe social media za kilkaset złotych miesięcznie, to nie robi tego dlatego, że znalazł magiczny sposób na oszukanie czasu. Najczęściej robi to dlatego, że:

  • pracuje powierzchownie,
  • obsługuje hurtowo wiele marek,
  • albo dopiero się uczy – na Twoim biznesie.

Nie oceniam. Brak doświadczenia nie oznacza od razu, że ktoś robi złą robotę. W niektórych przypadkach czyjeś hurtowe działania mogą przynieść lepsze rezultaty niż zupełny brak działań albo samodzielne postowanie przez przedsiębiorcę. Ale warto mieć tego świadomość, zanim podejmiesz decyzję.

Jeśli chcesz, aby social media Twojej firmy prowadził doświadczony specjalista, który z niejednego pieca chleb jadł, zainwestujesz w to nieco więcej, choć z większym prawdopodobieństwem satysfakcjonującego zwrotu z inwestycji.

Swoją drogą, dokładniej rozpisałem to w tekście o cenach prowadzenia social mediów i co się za nimi kryje. Zapraszam do przeczytania: Ile kosztuje prowadzenie social mediów w 2025 roku? Przewodnik po kosztach obsługi,

Red flags, które powinny zapalić Ci czerwoną lampkę 🚨

Poniżej lista rzeczy, które na etapie rozmów powinny wzbudzić Twoją czujność.

Mówi o zasięgach i lajkach, zanim zapyta o Twój biznes

Jeśli na pierwszym callu słyszysz głównie o zasięgach, algorytmach, viralach i „potencjale rolek”, bez próby zrozumienia Twojego biznesu i kim są Twoi klienci — to jest to zły znak.

Bo social media nie istnieją w próżni, a są częścią jakiejś całości: sprzedaży, procesu decyzyjnego, relacji z klientami.

Jeżeli ktoś nie pyta:

  • kim jest Twój klient,
  • jak długo podejmuje decyzję,
  • co go powstrzymuje przed zakupem,
  • z czego dziś żyje firma,

to te treści będą przypadkowe. Może ładne i regularne, ale przypadkowe.

Portfolio = ładne obrazki, zero kontekstu

Druga rzecz to portfolio. Bardzo wiele z nich wygląda świetnie wizualnie. I bardzo niewiele z nich mówi cokolwiek sensownego.

Bo dobre portfolio to nie jest odpowiedź na pytanie „czy umiesz zrobić ładną grafikę?”, ale na: „po co te treści w ogóle powstały?”

Jeżeli widzisz same posty, ale nie wiesz:

  • z jakim problemem mierzyła się marka,
  • do kogo mówiła,
  • co miało się wydarzyć dzięki tym treściom,
  • jaki efekt przyniosły,

to tak naprawdę nie wiesz nic.

Obiecuje virale, hackowanie algorytmów i „gwarantowany wzrost”

Tu warto rozprawić się z jeszcze jednym mitem.

Social media nie działają jak skrót klawiszowy.

  • Nie ma hacków, które zawsze działają.
  • Nie ma gwarantowanych viralów.
  • Nie ma „algorytmów do przechytrzenia”.

Są za to testy, błędy, optymalizacja i dopasowywanie komunikacji do ludzi, a nie do trendów.

Jeśli ktoś obiecuje Ci szybkie i spektakularne efekty — bardzo możliwe, że dostaniesz… szybkie i spektakularne rozczarowanie.

Nie potrafi wytłumaczyć, jak będzie wyglądać współpraca

Jest jeszcze jedna rzecz, która potrafi wyjść już na etapie pierwszej rozmowy.

Pytasz najprościej jak się da: „Jak będziemy pracować? Co po czym? Jak wygląda typowy tydzień?” I to jest świetne pytanie, bo ono w sekundę sprawdza, czy ktoś ma jakikolwiek system.

Jeśli w odpowiedzi słyszysz coś w stylu: „No wie Pan, będziemy działać elastycznie, dopasowywać się, zobaczymy co zagra…” to problemem nie jest to, że ktoś chce być elastyczny. Problemem jest to, że Ty po tej odpowiedzi nadal nie wiesz nic.

Nie wiesz:

  • kiedy dostaniesz pomysły do akceptacji,
  • kiedy powstają materiały,
  • kiedy są publikacje,
  • jak wygląda obieg informacji,
  • co jest „na teraz”, a co jest planowane,
  • jaka będzie Twoja rola w przygotowywaniu contentu.

I jasne – w marketingu trzeba się dostosowywać, bo życie lubi psuć plany.
Ale różnica między „elastycznością” a „chaosem” jest taka, że w elastyczności masz bazę, od której odbijasz, a w chaosie… odbijasz się od wszystkiego.

Nie interesuje go Twoja grupa docelowa

I tutaj jest prosto. Jeśli ktoś ma prowadzić Twoje social media, a nie pyta:

  • kim jest Twój klient,
  • z czym się mierzy,
  • jak podejmuje decyzję,
  • co go blokuje przed zakupem…

to znaczy, że ten ktoś będzie robił treści „na czuja”.

A „na czuja” w social mediach wygląda zwykle tak:
ładne posty, całkiem regularnie, czasem coś nawet kliknie – tylko potem się okazuje, że klika nie ten człowiek, który ma kupić.

I wtedy zaczynają się klasyczne zdania:
„Dużo osób ogląda, ale nikt nie pyta.” albo „Mamy lajki, ale to nie przekłada się na biznes.”

No nie przekłada się, bo jeśli nie wiesz do kogo mówisz, to najczęściej mówisz do wszystkich. A jak mówisz do wszystkich, to w praktyce… do nikogo.

Proste błędy merytoryczne

Kolejna lampka ostrzegawcza to proste braki merytoryczne.

Ja naprawdę nie oczekuję, że osoba od social mediów będzie ekspertem od wszystkiego: SEO, lejków sprzedażowych, CRM-ów, analityki, prawa i jeszcze kuchni molekularnej.

To jest normalne, że każdy ma swoje mocniejsze i słabsze strony.

Ale jeśli w rozmowie wychodzi, że ktoś:

  • nie rozumie różnicy między B2B a B2C,
  • nie ma pojęcia, czym jest SEO i po co w ogóle istnieje,
  • myli kampanię sprzedażową z wizerunkową,

to nie jest „brak specjalizacji”. To są podstawowe braki.

I tu nie chodzi o to, żeby robić z mediów społecznościowych „centrum dowodzenia firmy”. Chodzi o to, że social media nie działają w oderwaniu od reszty – więc jeśli ktoś nie widzi różnicy między rynkami, kanałami i celami, to będzie Ci proponował rozwiązania z gatunku: „eee może zróbmy viral”.

Błędy językowe i estetyczne już w pierwszych wiadomościach

Ostatnia rzecz jest niby banalna, ale działa jak papierek lakmusowy.

Błędy ortograficzne, literówki, niedbała interpunkcja, niechlujne grafiki już w pierwszych wiadomościach. Albo w swoim portfolio. Albo w mailu do Ciebie.

To jest zaskakująco częste. I ja nie mówię o tym, że ktoś raz się pomylił. Każdemu się zdarza. Może nawet w tym artykule znajdziesz coś takiego (challange accepted?). Mówię o sytuacji, w której po kilku zdaniach wiesz, że nikt tego nie czytał drugi raz przed wysłaniem.

A jeśli ktoś nie dba o komunikację z Tobą, to jest duża szansa, że nie będzie też dbał o komunikację z Twoimi klientami. To prosta zależność, której nie da się zagadać.

Green flags, czyli sygnały, że rozmawiasz z właściwą osobą

Dla równowagi – teraz dobra lista.

Potrafi powiedzieć: „to nie ma sensu”

To jest bardzo, bardzo ważna umiejętność. Chodzi o odradzanie.

Jeśli ktoś:

  • zgadza się na każdy pomysł,
  • przyklaskuje wszystkiemu,
  • nigdy nie kwestionuje sensu działań,

to bardzo możliwe, że nie bierze odpowiedzialności za efekt.

Dobry partner:

  • tłumaczy, dlaczego coś ma sens,
  • mówi wprost, kiedy coś ma małe szanse, żeby zadziałać,

i nie boi się chwilowego „rozczarowania klienta”, jeśli to chroni go przed długoterminowym rozczarowaniem.

Tłumaczy, dlaczego coś proponuje

Jedna z rzeczy, które bardzo szybko odróżniają sensowną współpracę od przeciętnej, to sposób tłumaczenia pomysłów.

Nie chodzi o to, że ktoś rzuca hasłem: „zróbmy reelsy”, „wrzućmy karuzele” albo „potrzebujemy więcej wideo”.

Dużo ważniejsze jest to, czy potrafi odpowiedzieć na pytanie:
„Dlaczego akurat to?”

Dobry freelancer albo mała agencja nie tylko mówi, co chce zrobić, ale też:

  • po co to robimy,
  • jaki problem to ma rozwiązać,
  • i po czym poznamy, że to miało sens.

Nie zawsze są to spektakularne liczby. Czasem to bardzo przyziemne rzeczy: lepsze pytania od klientów, mniej chaosu w komunikacji, większe zrozumienie oferty, zróżnicowanie sposobów dotarcia.

Widzi social media jako element większej układanki

Jest też coś, co bardzo mnie uspokaja w rozmowach z potencjalnymi partnerami.

Gdy ktoś nie traktuje social mediów jak jedynego centrum świata. Bo content to nie sprzedaż. A social media to nie jedyny kanał, który ma dowozić wynik.

Jeśli w rozmowie naturalnie pojawiają się wątki strony internetowej, SEO, mailingu, reklam, innych punktów styku z marką – to jest dobry znak. To znaczy, że druga strona myśli systemowo, a nie „pod posty”.

Nie chodzi mi o to, żeby wszystko robić naraz i we wszystkim być super ekspertem. Ważna jest świadomość, że social media są elementem większej układanki, a nie samotną wyspą, na której próbujemy zbudować cały biznes.

Mówi o testowaniu, optymalizacji i czasie

Kolejna rzecz, która brzmi może mało sexy, ale jest bardzo zdrowa: mówienie o czasie i testach.

Każdy profil żyje inaczej.
Każda branża reaguje inaczej.
To, co działa u jednych, u drugich może kompletnie nie zagrać, nawet jeśli firmy są bardzo podobne.

Dobry partner nie obiecuje cudów po 30 dniach.
Zamiast tego mówi o sprawdzaniu formatów, analizie reakcji, wyciąganiu wniosków i korektach po drodze.

To nie zawsze brzmi imponująco, ale w praktyce daje najlepsze efekty długofalowo.

Deklaruje regularny kontakt i raportowanie

Jeszcze jedna rzecz, która bardzo dużo mówi o jakości współpracy, to podejście do komunikacji.

  • Nie „jak coś będzie”,
  • nie „odezwiemy się”,
  • nie „damy znać”.

Tylko jasne zasady komunikacji, w tym regularne podsumowania, cykliczny kontakt, przestrzeń na rozmowę i pytania.

Regularne statusy – również te robione kiedy to niby „nie ma co przegadać” – to podstawa. Zdziwisz się, ile ważnych rzeczy można poruszyć, o których bez spotkania w ogóle by się nie pomyślało.

Chce działać na Twoich kontach i danych

Na koniec rzecz, która czasem intuicyjnie wydaje się dziwna, a w rzeczywistości jest ogromnym plusem.

Dobry freelancer albo agencja chce pracować na Twoich kontach i Twoich danych. Twoim koncie reklamowym, pikselu, analityce.

To daje pełną transparentność i bardzo ważną rzecz:
jeśli kiedyś zakończycie współpracę, nic nie znika razem z wykonawcą.

Dane zostają u Ciebie.
Historia zostaje u Ciebie.
Kontrola zostaje u Ciebie.

I to jest podejście, które naprawdę świadczy o dojrzałości i szacunku do klienta.

Content i reklamy: jak o tym myśleć, żeby się nie rozczarować

Planując współpracę przy tworzeniu postów musisz pamiętać, że content w social mediach to nie jest ciągła sprzedaż.

Dobrze prowadzone profile:

  • edukują,
  • odpowiadają na pytania,
  • budują zaufanie,
  • oswajają z marką.

Trudno obliczyć, jak bezpośrednio przekładają się na sprzedaż. Z edukacyjnej rolki bądź wartościowej karuzeli nie wyliczysz ROASów, a klient nie napisze Ci w uwagach do zamówienia „kupiłem bo macie super reelsy”.

Jeśli ktoś proponuje Ci same posty sprzedażowe – to znak, że nie rozumie, jak ludzie korzystają z social mediów.

Jak weryfikować działania freelancera lub agencji

Nie musisz znać algorytmów ani trendów. Wystarczy, że potrafisz odpowiedzieć sobie na kilka prostych pytań:

  • czy wiem, dlaczego robimy to, co robimy?
  • czy widzę spójność działań w czasie?
  • czy rozumiem, jaki jest cel komunikacji?
  • czy ktoś wyciąga wnioski i coś zmienia, czy tylko „jedziemy dalej”?

Jeśli na większość z nich odpowiedź brzmi „tak”, to prawdopodobnie jesteś w dobrych rękach.

A jeśli chcesz rozumieć to jeszcze lepiej, to właśnie dlatego stworzyłem kurs Marketing w Social Mediach dla początkujących.
Nie po to, żeby przedsiębiorcy sami prowadzili profile, ale po to, żeby wiedzieli, o co pytać, potrafili ocenić sens działań i nie byli zdani wyłącznie na „zaufaj mi”.

Podsumowanie

Wybór freelancera lub małej agencji do social mediów to nie casting na najładniejsze grafiki albo najtańszą obsługę. Cena ma znaczenie, ale jeszcze większe znaczenie ma sposób myślenia o Twoim biznesie.

Unikaj obietnic cudów, patrz na proces, pytania i sposób komunikacji. Social media to element większej układanki, a nie magiczne rozwiązanie wszystkich problemów.

Dobrze dobrany partner potrafi powiedzieć „nie”, wytłumaczyć „dlaczego” i działać transparentnie. A Ty nie musisz wiedzieć wszystkiego, ale warto wiedzieć wystarczająco dużo, żeby nie dać się wkręcić.

Jeśli potrzebujesz audytu swoich obecnych działań w social mediach albo kogoś, kto Ci je poprowadzi dobrze – napisz do mnie korzystając z formularza na dole strony.


Kilka słów o mnie

Jakub Matuszewski

Jakub Matuszewski

Kiedy pracowałem w czołowych agencjach jak VML, Cut the Mustard czy Tigers, tworzyłem dla globalnych marek i rozpoznawalnych firm (Męskie Granie, Klarna, MILWAUKEE czy Lidl). Jako freelancer nauczyłem się pracować również z mniejszymi biznesami, takimi jak barbershop, sklep ze zdrową żywnością czy producentem mebli na wymiar. Dzięki temu zrozumiałem, że niezależnie od skali działania, skuteczna komunikacja musi przede wszystkim trafiać w potrzeby odbiorców i nieść konkretną wartość. Dziś, łącząc doświadczenia z obu tych światów, pomagam markom znaleźć własną drogę do sukcesu - czy to na lokalnym rynku, czy w międzynarodowym środowisku. Niezależnie od wielkości Twojego biznesu, wiem jak przekuć jego charakter w efektywną komunikację. Gotow_ na wspólną podróż?

Czytaj więcej

Ile kosztuje prowadzenie social mediów w 2025 roku? Przewodnik po kosztach obsługi

7 lipca 2025
To zaskakujące, jak trudno czasami się dowiedzieć, ile coś kosztuje. Na przykład obsługa social mediów.  Załóżmy, że jesteś przedsiębiorcą, prowadzisz biznes. Chcesz nawiązać współpracę z kimś, kto poprowadzi media społecznościowe Twojej firmy.  Jedną z podstawowych rzeczy, którą musisz wiedzieć, jest: „ile za to zapłacę?”. Żeby się jednak tego dowiedzieć, musisz się nieźle napocić, bo mało kto … Ciąg dalszy
Czytaj więcej

Czekam na Twoją wiadomość!

Masz do mnie jakieś pytanie? A może potrzebujesz doświadczonego nawigatora w swoich social mediach? Wyślij sygnał, a wspólnie obierzemy dobry kurs! 🙂

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu odpowiedzi na przesłaną wiadomość zgodnie z polityką prywatności.