Przejdź do treści

Nie tylko Reelsy. Dlaczego jeden format w social mediach to za mało

9 stycznia 2026 | Social Media

Przeglądając profile w social mediach czy rozmawiając z przedsiębiorcami zauważam „ciekawą” rzecz – wiele firm stawia wszystko lub prawie wszystko na jedną kartę – na reelsy (lub inne formaty pionowe video w zależności od platformy).

Reels.
Reels.
Reels.
Od święta jakaś grafika i to bardziej wrzucona na zasadzie „nie mamy czasu na reelsa, a musimy opublikować tę promocję”.

I jasne – rolki są ważne. Sam je robię, polecam, wykorzystuję w strategiach. Ale jeśli 90% Twojej komunikacji to jeden format, to coś jest nie tak. Dlaczego tak uważam?

Reelsy nie są magicznym zaklęciem

Jest taki moment w pracy z klientami, kiedy słyszę:
„Teraz podobno trzeba robić tylko Reelsy, bo algorytmy je lubią”.

No więc niby tak, ale jednak nie.

Tak, bo w dużej mierze to prawda. Algorytmy promują reelsy i zazwyczaj większe zasięgi będziemy mieć publikując rolki vs np. pojedyncze grafiki. Dłużej żyją i łatwiej im złapać viralową moc. Jest to format, w którym możemy przekazać multum komunikatów na wiele sposobów.

Natomiast nie, algorytm to nie prosty chłop, który mówi: „reelsy = sukces, reszta = śmietnik”. To działa jak układ naczyń połączonych: zachowania użytkowników, ich preferencje, kontekst, moment dnia, forma treści.

I teraz najważniejsze:
ludzie konsumują social media bardzo różnie.
Jedni scrollują reelsy/TikToki godzinami.
Inni w ogóle ich nie klikają.
Są tacy, którzy zatrzymują się tylko na karuzelach.
Są tacy, którzy uwielbiają długie opisy pod postami.
Są tacy, którzy oglądają reelsy, ale bez dźwięku.
I tak dalej…

Jeśli publikujesz tylko jeden format, sam odcinasz się od sporej części odbiorców.

Minimum trzy formaty

W dobrze poukładanej strategii social media powinny współistnieć różne formaty treści. To po prostu działa.

Minimum, które moim zdaniem ma sens:

  • wideo (np. reelsy) – zasięg, hooki, storytelling, kreatywność, trendy…
  • pojedyncze grafiki – klarowny przekaz, szybkie zatrzymanie uwagi, możliwość przekazania merytoryki w opisie posta…
  • karuzele – edukacja, historia, zatrzymywanie uwagi na dłużej…

Każdy z tych formatów robi coś innego i każdy w inny sposób dociera do odbiorców.

Ale czy te inne formaty na pewno mają sens?

„Ok, tylko my publikowaliśmy grafiki i karuzele i miały marne zasięgi”. To argument, który często pada.

I o ile z liczbami (zasięgiem) trudno dyskutować, o tyle trzeba wrócić do podstaw publikowania contentu w social mediach: w tej grze bardzo rzadko chodzi o zasięgi jako takie.

O prowadzeniu social mediów (nie mylić z adsami) lubię myśleć jak o maratonie, w trakcie którego zdobywa się zaufanie odbiorców. Nie publikujesz tych pojedynczych grafik i karuzel tylko po to, żeby miały fajne zasięgi. Publikujesz je, aby:

  • dotrzeć do osób, które nie oglądają reelsów,
  • wracać z tym samym przekazem podanym w inny sposób,
  • po to, że kiedy ktoś wejdzie na Twój profil, mocno mu będą one rzucać się w oczy.

No i w końcu te posty można boostować reklamowo na zasięg, aby faktycznie dotarły do jakiejś fajnej liczby osób.

A skoro jesteśmy przy kampaniach – pojedyncze grafiki są świetne w kampaniach na zaangażowanie. Jeśli z takim celem zaczniesz reklamować reelsy, całość kasy pójdzie na odtworzenia video (które Meta Ads rozumie jako zaangażowanie). Natomiast ta kampania przy pojedynczych postach przyniesie lajki czy komentarze.

Podsumowanie

Prowadząc firmowe social media nie możesz polegać na jednym „najlepszym” formacie, bo taki po prostu nie istnieje.

Pamiętaj, że ludzie konsumują treści różnie, a ograniczając się do jednego formatu, sam odcinasz sobie część odbiorców. W dobrej strategii komunikacji różne formaty pełnią różne role i wzajemnie się wspierają.

Jeśli ten temat Cię ciekawi, zerknij też na inne moje teksty o social mediach i AI w marketingu.

A jeśli masz inne spojrzenie – odezwij się, chętnie pogadam.


Kilka słów o mnie

Jakub Matuszewski

Jakub Matuszewski

Kiedy pracowałem w czołowych agencjach jak VML, Cut the Mustard czy Tigers, tworzyłem dla globalnych marek i rozpoznawalnych firm (Męskie Granie, Klarna, MILWAUKEE czy Lidl). Jako freelancer nauczyłem się pracować również z mniejszymi biznesami, takimi jak barbershop, sklep ze zdrową żywnością czy producentem mebli na wymiar. Dzięki temu zrozumiałem, że niezależnie od skali działania, skuteczna komunikacja musi przede wszystkim trafiać w potrzeby odbiorców i nieść konkretną wartość. Dziś, łącząc doświadczenia z obu tych światów, pomagam markom znaleźć własną drogę do sukcesu - czy to na lokalnym rynku, czy w międzynarodowym środowisku. Niezależnie od wielkości Twojego biznesu, wiem jak przekuć jego charakter w efektywną komunikację. Gotow_ na wspólną podróż?

Czytaj więcej

Jak marketing może realnie wspierać sprzedaż (i dlaczego sprzedawcy powinni tego chcieć)

2 września 2025
Podczas prowadzonych konsultacji contentowych usłyszałem od klienta, że on nie wie w sumie, o czym pisać na swoich kanałach… Jest to duża, międzynarodowa firma. Ma rozbudowany, aktywnie działający zespół sprzedaży. Mnóstwo rozmów z potencjalnymi klientami, jeszcze więcej wątpliwości do rozwiania… Dział marketingu, z którym siedziałem na callu, działał całkiem sprawnie w socialach. Ale od słowa … Ciąg dalszy
Czytaj więcej

Czekam na Twoją wiadomość!

Masz do mnie jakieś pytanie? A może potrzebujesz doświadczonego nawigatora w swoich social mediach? Wyślij sygnał, a wspólnie obierzemy dobry kurs! 🙂

    Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu odpowiedzi na przesłaną wiadomość zgodnie z polityką prywatności.